Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy człowiek, co w sercu miał marzenia, Zatrzymał się, spojrzał, wziął diament w swoje ramiona.
„To nie jest zwykły kamień”, pomyślał z zachwytem,
„To skarb ukryty w pyle, czekający na odkrycie.”
Diament błyszczał w słońcu, choć pył go pokrywał,
W sercu człowieka nadzieję na nowo rozniecał.
„Może to znak”, myślał, „że los się do mnie uśmiecha,
Że w codziennym zgiełku, coś pięknego mnie czeka.”
I tak diament, choć cichy, zmienił życie człowieka,
Przypomniał mu, że warto marzyć, choć droga daleka.
Bo czasem w szarym pyle, wśród codziennych trosk,
Kryje się skarb prawdziwy, co daje życia blask.
tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki