Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przyśnił się pewnej kobiecie. Próbowała go odszukać, zjeździła pół świata, żeby go odnaleźć. Gdy zrezygnowana wróciła do domu, przyturlał się wprost pod jej nogi, jakby chciał powiedzieć: „Zobacz jestem, zawsze tu byłem”. Kobieta popatrzyła na niego zdziwiona i rozpłakała się. To, czego szukała poza domem, zawsze miała na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło wyjść na drogę dojazdową do jej własnego domu. Wzięła kamień do ręki przyjrzała mu się i pomyślała, że nie wie, czy chce go sprzedać. W czasie wędrówki zmieniły się jej priorytety. Musiała jeszcze wiele przemyśleć. Schowała kamień do szuflady w szafce nocnej, bo chciała móc go dotknąć. jak się obudzi. Poszła spać. A zadowolony kamień czekał na dalszy rozwój sytuacji.
Autor: Ewa Damentka