Wielki diament – 55

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spacerował ścieżką pewien jubiler. Przystanął, rozejrzał się wokół i nie dowierzał własnym oczom. Ujrzał połyskujący pięknie kamień, mimo cienkiej warstwy pyłu. Wziął go w swe ręce, a diament zastanawiał się, czy ten człowiek z niego nie zrezygnuje. Przecież jest taki kanciasty o nietypowym kształcie. Trudny do obrobienia. Czy ten człowiek zna się na tym? Lecz jubiler nie miał wątpliwości, że trzyma w swych dłoniach szlachetny kamień. Wziął go do swojej pracowni i rozpoczął proces obróbki, wydobywając z niego piękno. Nadał mu blask i kształt, do którego diament od początku cierpliwie i systematycznie zmierzał.

Autor: Danuta Majorkiewicz