Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu poczuł, że podniosły go chłopięce dłonie. Został schowany do plecaka i niesiony przez chwilę.
Przez pewien czas mieszkał w szufladzie w biurku. Któregoś wieczora chłopiec wyjął go z szuflady i znów schował do plecaka. Wyszedł z domu, żeby spotkać się z kolegami. Razem zakradli się do ogródka nielubianego sąsiada i zaczęli rzucać kamieniami w jego okna.
Chłopczyk rzucił diamentem. Kamień przeleciał przez otwarty lufcik i wylądował w miękkim fotelu. Ponieważ chłopcy zbili kilka szyb, zdenerwowany starszy pan wyszedł do ogródka i zaczął głośno krzyczeć. Zbiegli się sąsiedzi, w tym rodzice chłopców. Obiecali, że naprawią wybite szyby, a swoje złośliwe pociechy zabrali do domów.
Starszy pan był nadal zdenerwowany. Jednak zdziwił się i rozchmurzył, gdy zobaczył kamień na swoim fotelu. Był jubilerem. Rozpoznał diament i go docenił. Położył go na półce, na honorowym miejscu, często go oglądał i dotykał. Kamień był w siódmym niebie. Miał to, o czym marzył. Przytulne bezpieczne miejsce i człowieka, który go kochał.
Autor: Brzozowa Bajdulka